środa, 13 czerwca 2012

Albania dzień 1, - fruuuu....gdzieś tam do Pristiny



Cały dzień latania. Na lotnisku musieliśmy być około 12, do Kosowa dolecieliśmy po 18. Lot z Warszawy do Prisztiny, z przesiadką w Monachium. bilety za mile + ok 700pln opłat lotniskowych. Malwina doleciała padnięta, bo nie umiała z wrażenia zamknąć oczu na dłużej niż 5 minut.



Wieczorem poszliśmy jeszcze na kolację do restauracji na dachu hotelu Syrius. Piękne widoki na centrum Prisztiny, dodatkowo zachód słońca i dobra kuchnia włoska. W międzyczasie negocjacje gdzie warto pojechać, co warto zwiedzić.


2 komentarze:

  1. Dobrze, że z Dagniacza taki twardy negocjator, bo dzięki temu piękny kawałek świata zobaczyliście =) super!

    OdpowiedzUsuń