niedziela, 24 czerwca 2012

Albania dzień 13, powrót do Warszawy

Z Prisztiny do Warszawy jechaliśmy jakieś 27h. Nadrabiając 4h, ponieważ musieliśmy wracać z granicy Kosowo-Serbia i jechać przez Macedonię. Malwina po poprzednim pobycie w Kosowie miała pieczątkę wylotową w paszporcie i policjant serbski jej nie puścił, bo wtedy nielegalnie wkroczyła do Serbii (Serbia nie uznaje Kosowa). Taka to wielka polityka nas spotkała.





Pokaż Prisztina - Polska na większej mapie

Albania cudna - przyrodniczo, jedzeniowo, cenowo, zabytkowo, pogodowo, ludzko. W każdy możliwy sposób zaskakuje- najczęściej pozytywnie.

Albania dzień 12, Prisztina / Kosovo

Malwinka o dziwo nie zawiodła i obudziła nas o 6:15. Co dało nam dłuższy dzień, który wykorzystaliśmy na wycieczkę (samochodem)  w góry. Pojechaliśmy do miasteczka Brod, które jest położone na zboczu góry, wygląda na nieruszone przez cywilizację i ma całkiem niezły hotel, tuż przy podejściu pod górę z widowiskowym potokiem. 






Wspięliśmy się z Krzyśkiem jakieś 100m w górę (co zajęło nam z 1h) a potem wróciliśmy na obiad do hotelu.  

Jako, że Krzysiek już tam wcześniej był, obsługa miała wyrobioną opinię o jego preferencjach  kulinarnych i zamawianie poszło bez menu. Mi zamiast smacznego pstrąga dostała się jagnięcina (bo Malwinka nie zje rybki) która nieszczególnie mnie zachwyciła. Ale pstrągi (nota bene pływające w sztucznym strumyku, tak by jedzący mogli widzieć co zjedli) byly smaczne. Następnie powrót do Prisztiny i przygotowanie do drogi powrotnej do Polski. Planujemy wyjechać jeszcze dziś o 21:00.






Pokaż Prisztina do Brod na większej mapie