niedziela, 17 czerwca 2012

Albania dzień 5, podróż do Dhermi

Odcinek: Berat - Vlore

Wyjazd z Beratu jak zawsze po śniadaniu. Śniadanie standardowe- omlet, kawa, tosty, masło, dżem, słony, fetowaty ser, niestandardowo czereśnie. Jazda przez Fier potem Vlore do Dermi. Droga do Fier bardzo ciekawa (czytaj dużo dziur) mapa w tablecie bardziej niż przydatna, oznakowanie dróg / kierunków fatalne. Czasami kierunkowskaz, który wskazywał nam kierunek a potem dwa, trzy miasteczka bez żadnych oznaczeń. Przejazdy przez miejsca które przywoływały na myśl pustynne fabryki z wielkimi silosami, czasem mieliśmy wrażenie, że jedziemy po prywatnym terenie.
Marynarska fantazja architekta ?

Pomniki - a jakże

Z Fier do Vlore jechaliśmy nową autostradą.  We Vlore zatrzymaliśmy się coś zjeść, i przespać Malwinkę, co dało nam możliwość z zapoznaniem się z główną ulicą sklepową. Na szczęście była to niedziela, więc i ludzi mało i sklepy zamknięte (poza spożywczym -> można płacić kartą).
Mapa:

Pokaż Berat - Vlore na większej mapie

Odcinek: Vlore - Dhermii.

Około 14:00 wyruszyliśmy dalej. Kolejnym ciekawym i wartym uwagi punktem była przełęcz Llogara na którą prowadziła bardzo kręta droga :) (awiomarin dla ludzi z problemami lokomocyjnymi wskazany). Po drodze widać było jakieś samochody, które nie dały rady (problemy z chłodzeniem ?). Mijamy grupę motocyklistów z Polski jak również dwa polskie samochody (czyżby Albania nie była takim niezbadanym krajem?)


Docieramy do Dhermi, mała przybrzeżna osada, pełno hoteli i domków letniskowych, przy plaży skręcamy w lewo - mijamy ruiny hotelu, przejeżdżamy przez rzekę, szukamy noclegu. Odbijamy się od pierwszego domu z powodu ceny, drugi cena niższa po jakichś "upustach". Jednakże bez śniadania - nie jesteśmy przekonani. Dhermi nam się kończy, jeszcze postanawiamy sprawdzić co jest za zakrętem. Okazuje się, że warto było -  za zakrętem wyłoniło się bardzo bajkowe miejsce. Zamiast wielkiego, kilku-pietrowego hotelu, malutkie biało-niebieskie, parterowe domki położone na zboczu, piękna plaża (kamyczki), parasole (to tam standard) parasole większe z moskitierami - to nowość. Idzie Dagmara się zapytać o cenę - przychodzi uśmiechnięta i mówi że tyle samo co w poprzednim, ale: a) ze śniadaniem, b) bardzo przyjemnie. Postanawiamy zostać. Podczas krótkiej i konkretnej rozmowy z menadżerką, cena spadła :) konkretnie i miło. 35eur / dobę ze śniadaniem. Bar na plaży, pływająca trampolina b. miła obsługa, choć miewająca kłopoty z matematyką. Z dzieciowych atrakcji - dwa miesięczne szczeniaki.


Przy - hotelowa plaża


Pokaż Vlore - Dhermii na większej mapie

1 komentarz: